Gorący news

Nowy sklep www.ustefiego.pl.

www.ustefiego.pl – nowa wersja – zwiastun

<

Echa ME – czytelniczka pisze

Sukces ma dwóch ojców

Uwagi po ME

 

Nieco przewrotny tytuł nadałam, ze względu na występ Katarzyny Grzybowskiej. Chciałam wyrazić szczere uznanie dla naszej reprezentantki, bo nie przypuszczałam, że zawodniczka może osiągnąć tak dobry wynik. Upatrywałam szans dla kobiet w grze deblowej. Muszę więc przyznać się do błędu.

Pamiętam jak na juniorskich zawodach w Cetniewie Polki: Grzybowska i Partyka rywalizowały z Samarą i Dodean. Wydawało się jakiś czas temu, że Rumunki przeskoczyły w umiejętnościach sportowych i wynikach ulubienice trenera Dziubańskiego. Mistrzostwa Europy pokazały, że Grzybowska to czołowa zawodniczka Europy. Oby utrzymała ten poziom. I życzę, aby dalej się rozwijała.

Skuteczny jak Nęcek

Wiele osób wywołuje do odpowiedzi Zbigniewa Nęcka. Autor portalu time-out.pl niemal szczyci się tym, że by nie postąpił tak, jak trener reprezentacji. Tego zupełnie nie rozumiem. Z punktu widzenia skuteczności wyników trener Nęcek nie ma się przed kim tłumaczyć. Bo i dlaczego miałby to robić? No w sumie przed kim: mną, Stefańskim czy Piwowarskim? Osiągnął niebywały sukces i nikt mu tego nie odbierze. Nie chce się rozpisywać o dokonaniach Zbigniewa Nęcka na poziomie klubowym. Pozostaje mi stwierdzić, że to absolutny fenomen. Zarzuty, że trener Nęcek coś robi źle, wydają się być w świetle jego dokonań absurdalne. Trener i zawodnik są rozliczani z wyników, a nie ze sposobów, jakimi do tych wyników dochodzą.

Dyskusja nad tym, czy jest to trener, czy menadżer specjalnie nie ma sensu. Powinniśmy patrzeć przez pryzmat rezultatów. Czy ktoś pytał, jakie doświadczenie ma trener Antiqa, gdy obejmował reprezentację siatkarzy? A stał się bohaterem narodowym. Zbigniew Nęcek dobrze trafił. I z awansem trenerskim (choć właściwie z powrotem na to stanowisko), i z przygotowaniem zawodniczki. Należą mu się gratulacje, a nie słowa krytyki. Czy ktoś teraz analizuje, jakie metody treningowe stosował Hubert Wagner? Pewnie nie. A jest trenerem-legendą. Jakie znaczenie ma więc parasol ochronny nad Li Qian? Moim zdaniem żadnego. Grupa mężczyzn trenuje razem, być może w dobrej atmosferze. Co z tego, skoro nie ma żadnych wyników. Wolę Li Qian z mistrzowskim tytułem, która nie trenuje z Partyką czy Grzybowską, niż np. Partykę wygrywającą mało ważny mecz.

Sukces, sukces i po sukcesie

Przykre jest niestety to, że najprawdopodobniej sukces nie tylko nie odbije się szerokim echem, bo mało kogo to interesuje. Stało się tak, że tenis stołowy stał się sportem dość niszowym. To jedna z przyczyn braku chętnych do jego uprawiania. Li Qian ze względu na swoje pochodzenie nie pociągnie za sobą dziewczynek do treningu i wzrostu zainteresowania naszą dyscypliną. Zresztą gdyby Grzybowska zdobyła ME, to też byłoby tak samo.

Co do trenera Dziubańskiego należy mu trochę współczuć. Odszedł, gdy jego praca treningowa przełożyła się na wynik. Muszę przyznać, że tego się nie spodziewałam. Tym większy podziw mam dla Katarzyny Grzybowskiej, która odniosła życiowy sukces.  Jeszcze raz gratulacje!

Michał Dziubański

Na chłodno analizując postępowanie Michała Dziubańskiego, oceniam je pozytywnie. Kiedyś pisałam, że gdy Grzybowska lub Partyka pokładane w nich nadziej przełożą na sukces, przyznam rację Dziubańskiemu. Teraz nadszedł ten czas. Warto zwrócić uwagę, że „Dziubek” skupił się na dwóch zawodniczkach. Nęcek na jednej. I obaj swe koncepcje treningowe poparli wynikami. Więcej emocji wzbudza izolowanie Li Qian, niż myślenie i mówienie o wynikach – a te przecież są najważniejsze. Możemy sobie wyobrazić sytuację, że Chinka trenuje z Polkami. Nasuwa się pytanie, czy takie rozwiązania treningowe przyczyniłby się do podniesienia poziomu Grzybowskiej i Partyki? Być może tak, być może nie. Nie jestem w stanie odpowiedzieć. Jednak jeszcze raz chce napisać o tym, że więcej emocji wzbudza ocenianie trenerów (szczególnie Nęcka), niż radość z sukcesu. A powinno być odwrotnie.

W tle w jakiś sposób pada pytanie o prowadzenie zawodniczki na turnieju. Osobiście uważam, ze trener ma minimalny wpływ na wynik. Gra zawodnik, gra zawodniczka i to od nich, nie od trenera, zależy zwycięstwo lub porażka. Ale wśród szczegółów być może jest ten, który zdecydował o świetnej postawie Grzybowskiej. Może te szczegóły odkrył Zbigniew Nęcek, a nie dostrzegał ich Michał Dziubański.

Wymieniłam kilka uwag z autorem strony. Nie podobało mi się stwierdzenie, że Li Qian to „efekt” wojaży. Mogłabym wojażować tysiące kilometrów, żeby być najlepszą na Starym Kontynencie. Mimo że pan Zbyszek twierdził, że pisał to w dobrej wierze, tak to dla mnie nie zabrzmiało.

Największy sukces

Warto podkreślić, że wynik Li Qian to największy sukces powojennego tenisa stołowego w Polsce. Znakomici Andrzej Grubba i Leszek Kucharski i późniejsi reprezentanci Lucjan Błaszczyk oraz Tomasz Krzeszewski nie mieli tego szczęścia. Cieszmy się więc dwoma medalami, bo naprawdę jest z czego.

czytelniczka

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze

jacek świtalski / 2.10.2018

Nie ważne od systemu lub braku systemu, w każdym sporcie powinno stawiać sie na rozwój. Można na to patrzeć z wielu kątów. Li Qian do podniesienia poziomu sportowego innych Polek włożyła prawie nic. Nie żyje w Pl, pochodzi z Chin, wątpie w to że jakaś mała Polka z nią sie utożsamia. Jest medal, ogromny sukces. Nie widzę perspektyw na rozwój krajowego tenisa który powinien iść za tym sukcesem.

Sherif27 / 3.10.2018

Zgadzam się ale czy jakaś mała Polka utożsamia się z Kasią Grzybowską czy Natalią Partyką? Czy w ogóle jest mała(-y) Polak, który gra w tenisa stołowego i utożsamia się z kimkolwiek?

"k.p." / 3.10.2018

Szanowna Czytelniczko, te ME to sukces MD i jego wieloletniego szkolenia dwóch słownie dwóch zawodniczek. Jestem ciekawy jakie koszty zostały poniesione by zdobyć brązowy medal. Podobne pytanie jest co do złotego medalu, ile nas to kosztowało. Pomijam fakt, że robiono wszystko, by destabilizować budowanie zespołu narodowego, tak, tak, Li Qian nie jest wzorcem zawodniczki, która poddałaby się integracji narodowej, ba wręcz można powiedzieć, ona tej integracji odmawia. Jak różnica postaw między Xu Jie i Li Qian. Li Qian to produkt nie zawodniczka.
Czy trener ma się tłumaczyć, a dlaczego nie, to społeczeństwo łoży na jago pomysły, więc niech się tłumaczy, niechce, to niech …..
Nastały takie czasy, że sport to pieniądze, że to nie tylko satysfakcja, ale kasa, to bilans kosztów i przychodów.
Podniecamy się tymi medalami z ME, tylko czy PZTS potrafi z tego wyciągnąć korzyści nie w MSiT, tylko na świetlicach (na razie korzyści maja sale w Chinach)

Drapichrust / 3.10.2018

Bardzo ciekawy tekst, oby więcej takich ocen i opinii. Pojedynczy sukces niczego nie załatwi i potrzebna jest powtarzalność. Gdyby na przykład w World Tour Grzybowska znowu doszła do półfinału a najlepiej ograła po drodze jeszcze jakąś Chinkę, potem w krótkim odstępie czasu znów osiągnęła jakiś sukces to może jakaś telewizja zaczęłaby ten sport pokazywać i coś by się ruszyło. Sukces to początek, potem potrzebne są media i dobre dojścia do nich, żeby to sprzedać. Jak w gospodarce – teraz wyprodukować coś to nie kłopot ale znaleźć kupca już trudniej. W pingpongu na razie jest problem z jednym i drugim. A co do ataków różnych oszołomów na Nęcka za to, że wychował mistrzynię Europy to niech się pukną w głowę. A potem zaczną wymagać od każdego ministra, zeby odpowiadał na ich pytania, bo przecież ma taki obowiązak bo na niego loży spoleczenstwo. Jak dla mnie zawodniczki i zawodnicy w polskiej kadrze w każdym sporcie mogą się nienawidzić i nie odzywać do siebie, ale jeśli są wyniki to OK.

a.przybylski / 3.10.2018

czasy się zmieniły i społeczeństwo ma prawo a wręcz obowiązek kontrolowanie na co daje środki. gdy związek był pozbawiony kontroli społecznej ze związki poszły pieniądze do własnej firmy prezesa.
Odmawiano kontroli społecznej poprzednich szkoleniowców i koszty medali urosły do niebotycznych wartości jak na tenis stołowy. Zmarnowano kasę, zdewaluowano zapotrzebowanie społeczne.
Pan Nęcek nie wyszkolił panią Li (ciekawe czy w chińskiej kulturze żona przyjmuje nazwisko męża, bo chyba jest mężatką, to jakie nazwisko nosi), to czynią chińscy trenerzy w Chinach, jakby ktoś zauważył, ile czasu pani Li spędza w Chinach.
polski tenis stołowy, potrzebuje takie zastrzyku medialnego jak w PRL, który wykreował na jakiś czas tenis stołowy i Andrzeja Grubbę, tylko kto to zrobi, bo nie ten PZTS.

Mario / 3.10.2018

No tak, porównanie Antigi który miał do dyspozycji Polskich zawodników do menagera Tarnobrzega który może zakontraktować dowolną zawodniczkę z czubka rankingu światowego jest co najmniej zabawne.

E / 4.10.2018

Trener ma ogromny wpływ to po pierwsze. Może właśnie dlatego że Dziubanski odszedł to coś w Grzybowskiej się odblokowalo? Dobry trener przy sprzyjających okolicznościach potrafi z zawodnika wyciągnąć jego 100% często nawet i więcej:) Nie wspominając już o ułożeniu taktyki. Potwierdzi to każdy wielki mistrz w każdej dyscyplinie. Nie bez powodu najlepsi jeżdżą z całymi sztabami a nie sami. Jeżeli chodzi o Necka to nie jest problemem to że został trenerem. Problemem jest brak konkursu.

NEWSLETTER

Zapisz się do newslettera i bądź zawsze na bieżąco

O nas

Portal www.time-out.pl powstał w głowie 2 osób Zbyszka Stefańskiego i Rafała Kurowskiego. Nie udało mi się ustalić dokładnej daty rozpoczęcia naszej działalności. ale po kolei....
Czytaj więcej

Na skróty

Facebook

Znajdź nas na Facebooku