| Wiedza to potęga |
|
|
|
| Wpisany przez Zbyszek | |||
| piątek, 23 kwietnia 2010 08:02 | |||
|
Pracując od 13 lat w różnych klubach w Niemczech przekonałem się o niezłym poziomie wiedzy przeciętnego instruktora tenisa stołowego w tym kraju.
W Niemczech organizowane są od najniższego poziomu różnego rodzaju szkolenia instruktorów tenisa stołowego. Droga do dyplomowanego trenera jest bardzo długa i złożona, bo prowadzi przez 5 stopni kwalifikacyjnych. Trwa to latami z wszystkimi tego pozytywnymi i negatywnymi konsekwencjami, ale ja nie o tym. Współpracując na przestrzeni lat w Niemczech z różnymi osobami: hobbistami naszej dyscypliny sportu, różnego rodzaju stopnia instruktorami, a także wykwalifikowanymi trenerami przyznać muszę, że ich poziom wiedzy jest bardzo wysoki. Chodzi mi tutaj o wiedzę adekwatną do stopnia instruktorskiego, bądź trenerskiego. Co więcej, musze dodać, że bardzo często spotykam się z chęcią podnoszenia swoich umiejętności przez wielu znajomych trenerów i instruktorów. Wielu z nich sobie nie wyobraża sobie prowadzenie treningu tenisa stołowego bez jakiekolwiek stopnia instruktorskiego potwierdzonego odpowiednim papierem. Jest to też niejako wymuszane, bo w Niemczech w razie prowadzenia zajęć tenisa stołowego nawet na najniższym szczeblu wymaga się przynajmniej najniższego stopnia instruktorskiego. W zależności od landu jest to licencja D, bądź C. Na tym nie koniec – taką licencję trzeba raz na 2 lata przedłużać jadąc na parodniowy kurs. Siłą rzeczy do dyscypliny, do szkolenia dzieci i młodzieży trafiają osoby przynajmniej najogólniej obeznane z dycypliną. Pozwala to w dużym stopni uniknąć przynajmiej podstawowych błędów szkoleniowych, które są udziałem osób niewykwalifikowanych. Zachęcam więc swoich kolegów w moim kraju do podnoszenia swoich umiejętności, poznawania coraz więcej tajników dyscypliny, a co za tym idzie odkrywania na nowo jej piękna w innych wymiarach. Mamy przecież szkolenia prowadzone na różnych poziomach: przez PZTS, w ramach UKS-ów, przez uczelnie z dyscypliną kierunkową tenis stołowy, COS, uczelnię współprowadzoną przez Jerzego Dachowskiego, gdzie zajęcia prowadzi Jerzy Grycan. Ten ostatni też przecież oferuje szkolenia w ramach swojej prywatnej działalności. Polecam! Wybór jak widać jest, trzeba tylko chęci i świadomości, że podnosząc swoje umiejętności podnosimy poziom tenisa stołowego w naszym kraju. Wiedząc więcej – nauczę więcej. Dlatego bardzo się cieszę, że cała kadra szkoleniowa (jak się dowiaduję nieoficjalnie) gdańskiego ośrodka pragnie uczestniczyć w kursie na trenera I klasy tenisa stołowego. Michał Dziubański, Piotr Szafranek, Grzegorz Nurzyński to znani i cenieni fachowcy w całym kraju. Jednak stopień II klasy nie wystarcza im, chcą więcej się nauczyć! Brawo! To postawa godna podziwu i wzór naśladowania dla innych. Sam taki kurs chciałbym ukończyć – może w przyszłym roku. Zbyszek Stefański
|









Wszak to nie takie łatwe : nauczyć osobę początkującą ... prawidłowego trzymania rakietki.
Każdy "prywatny" fortel może Innym pomóc w obejściu tego podstawowego problemu.