Gorący news

Święta za pasem, czytaj: tutaj

 

 

<

Jaka droga?

Europa jest w głębokim kryzysie intelektualno – szkoleniowym.

Co gorsza nie widać oznak wychodzenia z kryzysu.

Wystarczy spojrzeć na składy kadr narodowych wielu krajów Europy.

Nie wspominając o składach klubowych, gdzie drużyna bez Azjaty to często nie drużyna.

Idą za tym ślepi prezesi i działacze kontraktując na kilka meczów skośnokie gwiazdy i gwiazdy.

Wydają na takie ekscesy kosmiczne jak na realia pinpogowe pieniądze, które wspomniane gwiazdy i gwiazdy wydają

tam, gdzie wydają.

Efekty można było zobaczyć na niedawnym Polish Open, gdzie w żenująco słabo obsadzonym turnieju Polacy nie potrafili przejść w singla pierwszej rundy!!!

Dlaczego tak się dzieje?

Przyczyn jest wiele.

Dzisiaj skupię się na jednej – może najważniejszej.

Mianowicie braku odpowiedniego modelu szkolenia najmłodszych w Europie.

Minęły dawno te czasy, gdy sport – a w naszym przypadku tenis stołowy – był prawie jedyną szansą na osiągnięcie życiowego  sukcesu, czy poprawienia sytuacji życiowej.

Tak było przynajmniej do 1989 roku w połowie Europy uwolnionej potem od koszmaru komunizmu.

Stopniowo otwierano granice, dostaliśmy paszporty do kieszeni, Unia Europejska itp, itd.

Słowem – możliwości życiowego rozwoju pojawiło się mnóstwo.

Ale jednocześnie – o zgrozo – pojawiła się nawiększa głupota w głowach europejskich speców i decydentów tenisa stołowego w Europie.

Mianowicie wymyślono sobie, żeby ściągać do Europy chińskich graczy.

Rzekomo po to, by się nauczyć grać na ich style gry.

Nawiasem mówiąc ściągano np. wielu graczy ze stylem piórkowym, który w świadomości chińskiego sztabu szkoleniowego odchodził powoli już do lamusa po wielu laniach od Waldnera i spółki.

A wszystko to w czasach wspomnianego już Waldnera, Perssona, Saivea, Samsonowa, Gatiena, Schlagera, czy Grubby!

Wariactwo i indolencja intelektualna!

Zamiast rozwijać europejską myśl szkoleniową zdecydowano się na wariant azjatycki.

Zalała mas fala azjatyckich graczy, którzy zapełnili i zdominowali składy wielu reprezentacji narodowych i  czołowych europejskich drużyn klubowych.

Wyparto w ten sposób ze składów wiele europejskiej młodzieży.

A osiągane sukcesy przy udziale azjatyckich graczy przykrywały europejską indolencję szkoleniową, czy brak chęci stworzenia europejskiego, czy narodowego systemu szkolenia.

Ale to się stało.

Co robić?

Odpowiedź jest w zasadzie prosta, choć wykonanie już bardziej skomplikowane:

LEPIEJ SZKOLIĆ EUROPEJSKĄ MŁODZIEŻ.

Jednym z aspektów – być może najważniejszym – jest wprowadzenie w system szkolenia szczególnie dzieci GIER I ZABAW.

Oczywiście nic odkrywczego, ale jakże rzadko stosowanego!

Jest to niezbędny i moim zdaniem najważniejszy sposób na zapełnienie sal pingpongowych w Polsce i w Europie.

Nie można Europy porównywać do Chin, gdzie skala ubóstwa i biedy jest najpotężniejszą motywacją do uprawiania tenisa stołowego.

Tam na jednego wyrzuconego młodego adepta tenisa stołowego, czeka w kolejce 10 następnych.

A niehumanitarne kary za złą postawę na treningu są na porządku dziennym.

I zapewniam, że wiem o czym piszę.

Nie wspominając o totalitarnym, scentralizowanym reżimie, który kontroluje każdą sferę życia obywatela w tym kraju.

Takie realia nie mają na całe szczęście nic wspólnego z Europą w której na co dzień żyjemy.

Jednak wolność słowa, swoboda podróży, przepływy kapitału i siły roboczej stawia przed nami też nowe wyzwania.

Dzieci i rodzice mają zbyt wiele atrakcji i sposobów na życie w dzisiejszych czasach.

Mało kto myśli o sporcie jako o sposobie na życie, czy zapewnieniu bytu własnej rodzinie.

Muszą się pojawić inne uzasadnienia możliwości uprawiania tenisa stołowego nie ukierunkowane w zasadzie na aspekt finansowy.

Bo tak naprawdę ile osób tak naprawdę żyje z tenisa stołowego w Europie?

1000-2000?

Reszta to pasjonaci grający dla własnej przyjemności, czy zdrowia.

Wracając do tematu.

Odpowiedzią (dla mnie) na zmieniające się czasy jest obligatoryjne wprowadzenie form, czy metod zabawowych w szkoleniu najmłodszych i nie tylko.

To będzie czytelny przekaz dla rodziców i dzieci, który z pewnością pomoże zapełnić sale treningowe.

Czytelny przekaz, bo gra i zabawa jest atrakcyjna dla dzieci, a więc i dla rodziców.

A piszę to z własnego doświadczenia jako trenera i obecnie nauczyciela wychowania fizycznego w jednym a najbogatszych państw na świecie.

Gdy to połączymy z:

  • udowodnionymi aspektami zdrowotnymi uprawiania tenisa stołowego (sam mam przypadek, gdy u jednego z dzieci cofnęła się choroba nowotworowa)
  • udowodnionym wpływem uprawiania tenisa stołowego na rozwój intelektualny i postępy w nauce u dzieci i młodzieży
  • udowodnionymi sposobami terapii (dzięki uprawianiu tenisa stołowego)  chorób układu nerwowego szczególnie u osób starszych, czy chorób układu wzrokowego u dzieci
  • mało urazogenną specyfiką uprawiania tenisa stołowego
  • ukrytym – niestety nie wykorzystanym – potencjałem masowości dyscypliny

… to jest szansa, że Europa się obudzi.

Mam oczywiście świadomość, że wymaga to wiele przedsięwzięć organizacyjno-sytemowo-finansowych połączonych z wieloma innymi równoległymi reformami.

Na przykład zorganizowanie odpowiednich programów, kursów, szkoleń.

A przede wszystkim stworzenie materiałów na papierze, czy w formie audiowizualnej.

Póki co np. w Polsce to science fiction.

Ale cóż sami sobie narobiliśmy we własne gniazdo…

Mam nikłą świadomość, że moje rozważania trafią do głów obecnych desydentów w Polsce.

Piszę o tym od lat – bezskutecznie.

Póki co daję link do własnych autorskich broszur szkoleniowych zresztą dość chętnie kupowanych od lat przez fanów tenisa stołowego w naszym kraju: TUTAJ.

Temat gier i zabaw jest w nich często poruszany.

z poważaniem Zbyszek Stefański

Ps. moje rozważania nie mają nic wspólnego z jakąkolwiek ksenofobią, czy brakiem szacunku dla osób innych narodowości, czy koloru skóry. Dotyczą tylko głównego wątku poruszanego w artykule.

Linki zaprzjaźnione:

 

Jak przyciągnąć dziecko do tenisa stołowego?

Ksenofobia i manipulacja

 

 

Wstyd

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze

"k.p" / 23.10.2017

Panie Zbyszku, nie trudno się zgodzić, że trafia pan w tarczę, tylko czy w 10, tu mama wątpliwości.
Nie będę wdawał się w ocenę sytuacji tenisa stołowego w Europie, bo to ich problem, ale to my mamy problem zapaści na naszym podwórku sportowym.
Ma pan rację, ze to zapaść intelektualna, ale też i organizacyjna i przede wszystkim finansowa.
Polski ts to kluby sportowe, proszę mi pokazać, wskazać, który polski klub jest stricto jednodyscyplinowy, posiada zaplecze szkoleniowe, ma zapewnioną opiekę medyczną, itd. Prawdopodobnie nie wskaże pan żadnego, a dlaczego bo tenis stołowy to balast, który utrzymuje się ze względów „politycznych”, i dostaje tyle kasy by utrzymać się w regionalnej lidze, wyższe ligi to już wyższa szkoła jazdy dla sfinansowania, a superliga to jazda bez trzymanki, to fanaberie działaczy.
Koszt utrzymania tenisa stołowego dla 16 osobowej to ok. 7000 zł, proszę mi wskazać klub, który ma taki minimalny budżet miesięczny, te, które mają liczą się w Polsce.

NEWSLETTER

Zapisz się do newslettera i bądź zawsze na bieżąco

O nas

Portal www.time-out.pl powstał w głowie 2 osób Zbyszka Stefańskiego i Rafała Kurowskiego. Nie udało mi się ustalić dokładnej daty rozpoczęcia naszej działalności. ale po kolei....
Czytaj więcej

Na skróty

Facebook

Znajdź nas na Facebooku