Gorący news

Święta za pasem, czytaj: tutaj

 

 

<

Krzysztof Piwowarski pisze

You should come to the PINGPONGOWY NARODOWY – it’s a big event!

Taki apel wybrzmiewa w przesłanym liście pana prezesa Polskiego Związku Tenisa Stołowego, Dariusza Szumachera.

Po ponad nastu latach moich kontaktów z PZTS jest to drugie podejście tego podmiotu do swojej dyscypliny sportowej, i doświadczanie, że bez zachęty nie ma chętnych.
Na końcu XX wieku było ponad 100 tyś grających regularnie amatorów i wyczynowców, i ponad 1200 klubów. Dziś mamy niecałe 650 klubów, i 9400 zawodników i zawodniczek, a amatorów już nikt nie liczy, ale myślę, że nie skłamię, że tych regularnych może zostałoby ok. 60 tyś.

Przez te naście lat, władze PZTS były największym wrogiem tenisa stołowego w Polsce, który nie rozumiał, że siła i moc sportu bierze się z powszechności i uważał, że państwa, społeczeństwo pełnią role służebną wobec sportu, nie odwrotnie.

I stało się to, co się stało, powoli nasza dyscyplina jest spychana do lamusa, ale co ciekawe nie dotyczy to jej wersji „amatorskiej”, która ma się dobrze, potrafi się samoorganizować na poziomie lokalnym, a czasem transregionalnym.

Oferty i propozycje koncentracji, unifikacji, zjednywania nie napotkały zrozumienia u władz PZTS.

Obecny władze dostrzegły problem (czy aby na pewno właściwy), i chcą zaangażować sympatyków tenisa stołowego do jego publicznej reanimacji, ba pokazać, że całe środowisko jest zjednoczone wokół sprawy.

Jestem za, nawet więcej niż, za, jednakże, jak mam zaufać „władzy”, która nie szanuje, i nie poważa osób inaczej widzących tenis stołowy.

Panie prezesie Szumacher nie szanuje pan woli klubów skupionych wokół PZTS, i uważa pan, że będą one bezwiednie realizować pana pomysły, jak wojsko.

Przeprowadził pan „bunt na okręcie”, usunął pan robaka, który zjadał od środka związek, jednak obwieścił się pan samozwańczym kapitanem, nie poddał się pan testowi kapitana. Wielu ma to panu za złe, mnie to jest obojętne, ale udowodnił pan, że nie wiele różni pana od poprzednika, dalej zaciemnił pan związek.

80% klubów na ostatnim Sprawozdawczym Zwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Delegatów wyraziło wolę w istotnych sprawach dotyczących rozgrywek, czy spraw zarządzania związkiem, do których pan, jako zawiadujący PZTS nie zastosował się, pomijam fakt, że mimo upływu paru miesięcy od tego wydarzenia, nie ujawnił ich treści, ba nawet nie chce ich pan ujawnić w przypadku in formacji publicznej. Pytanie, dlaczego, cóż takiego jest w tych uchwałach, że się pan wzdryga przed ich ujawnieniem?

Panie Prezesie ma pan rację, gdy krzyczy pan wszyscy do wioseł, tylko mamy problem, bo okręt płynie po piasku, a wody nawet na łyżeczkę nie uzbierasz. Jak wiosłować na piasku?!

Ma pan zamiar na PGE Narodowym przedstawić Narodowy Program Rozwoju Tenisa Stołowego, rozumiem, że jest to autorski program pana i pana znajomych, jednakże patrząc na to, co się działo zaś, to być może to program skrojony pod pana potrzeby i pańskich znajomych, dlaczego tak sądzę, gdyż niektóre pańskie wcześniejsze dokonania potwierdzałyby tą hipotezę, że „koszula bliższa ciału”.

Panie prezesie może się mylę (mam taką nadzieję), jednakże, gdy przyglądam się aparatowi administracyjnemu PZTS, który dla własnych celów posługiwał się zniesławianiem, kłamstwem, pomówieniem, oszustwem, który działał na szkodę polskiego tenisa stołowego, to pańskie słowa o wspólnym dziele dla upowszechniania tenisa stołowego nie brzmią czysto, mają w sobie jakiś fałsz.

Panie prezesie, ja nic nie muszę, w przeciwieństwie do pana, który musi. Przez ostatnie 40 lat poza graniem, upowszechniałem tenis stołowy wśród ludu, czyniłem to z dobrym skutkiem, ślady tych działań są trwale widoczne do tej pory, żałuję, że parę pomysłów nie wyszło z przyczyn leżących po stronie PZTS, bo być może bylibyśmy teraz w innym miejscu, bardziej korzystnym niż dziś.

Panie prezesie kocham tenis stołowy, przykro mi, że z powodu braku wyobraźni, czy z czystej chciwości i zawiści zmarnowano tyle lat, tyle ludzkiej energii, tyle talentów, ale mam nadzieję, że wielu sympatyków tenisa stołowego zawierzy i wspomoże pański NPRT.

Mam nadzieję, że 14 października 2017 ambasadorem tenisa stołowego na PGE Narodowym będzie pan Jan „Hektor” Targosiński, mam nadzieje, że nie zapomniał pan o naszym nestorze!!!!

POZDRAWIAM

Ps. Jednakże, muszę panu podziękować za zorganizowanie konferencji szkoleniowej ETTU, było to potrzebne, dające obraz, czego nam brakuje, i co powinniśmy zrobić, by brakowało jak naj mniej.
Dziękuję za szansę, z której skorzystałem.

Krzysztof Piwowarski

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze

ser / 12.10.2017

Dobrze przemyślane i napisane. Gratulacja Panie Piwowarski

Werner / 13.10.2017

Brawo.

Kowalski / 14.10.2017

W pingpongu autorowi niwiele wyszło. Taki drobny samochwała megaloman. Za to jest mistrzem wylewania jadu i jątrzenia.

mis / 15.10.2017

„Prawda was boli” panie Kowalski, gdy TW Radek okradal to molczales pan, a Piwowarski grzmial, gdy pan Marek kombinowal, to Piwowarski grzmial, gdy Szumacher i kompani z superligi kombinuja, to kto grzmi ?. Kowalski to strach karze panu sie ukrywac bo masz pan cos za uszami? Prawda was boli Kowalski okaz pan skruche i ukajaj sie za bledy.

Z.S / 15.10.2017

W polskim tenisie stołowym też nie wychodzi polskim zarządom i kolejnym prezesom. I to już prawie od zawsze. Prywata, świadomy konflikt interesów, brak wizji, kolesiostwo, tolerancja błędów przeciwników, zero podręczników do tenisa stołowego itd. Jednocześnie obrazobórcze zadufanie we własną nieomylność. Ostatni przykład kondycji polskiego tenisa stołowego widzieliśmy na Polish Open. Ile to gier singlowych wygrali nasi zawodnicy? 1, 2, 3, 5? Wstyd! A jak się odważny znajdzie, który inaczej myśli i czuje to jest zaszczuwany. Pan Szumacher jak widzę ma kompleks Boga i jest święcie przekonany o własnej nieomylności. Pytam się głośno: na jakiej podstawie? Zbyszek Stefański

"k.p" / 16.10.2017

Dziękuję kol. „Kowalskiemu” za pokazanie miejsca, bo nic tak nie otrzeźwia jak prawdziwe miejsce w szeregu. Jednakże kol. „Kowalski” zdaje się, że wyłonił się z „jądra ciemności” i jego połajanki mają coś z siarczanego odoru, a taki odór wiadomo skąd jest. Mały megaloman, a może pomyliło się z melomanem. Jątrzenie, jad proszę mi wierzyć nie umiem, za to pańscy propagatorzy, ho, ho, gdybym panu pokazał dokumenty …….. Ktoś na pisał „prawda was wyzwoli” to jest trudne, a pan i związani z panem inni, brniecie w kłamstwie, jątrzycie, plujecie jadem, w uczciwej wymianie faktów, programów, was język, to inwektywa.
Mimo to cenię pana za to, że pan, panie „Kowalski” mało ma wspólnego z Vanishing Point.
Pozdrawiam i życzę dalszego jątrzenia, ujadania, itd.

NEWSLETTER

Zapisz się do newslettera i bądź zawsze na bieżąco

O nas

Portal www.time-out.pl powstał w głowie 2 osób Zbyszka Stefańskiego i Rafała Kurowskiego. Nie udało mi się ustalić dokładnej daty rozpoczęcia naszej działalności. ale po kolei....
Czytaj więcej

Na skróty

Facebook

Znajdź nas na Facebooku