Gorący news

Obóz w Polsce się odbędzie! Komunikat tutaj.

Bino, Zbyszek i Marek

 

 

<

Krzysztof Piwowarski pisze

WspieramPL część 2

„Nazajutrz”

Film „Nazajutrz”, pokazywany często jako „Dzień po” to obraz z 1983 r., w Polsce pokazany był dosyć szybko, bo już niespełna 2 miesiące po listopadowej premierze w USA. W wypożyczalniach video – jeden z ważniejszych (czyli zjechanych taśm) filmów. Dlaczego wspominam ten film,  był to gorący czas politycznie (stan wojenny w PRL), kryzys gospodarczy itd. Kto pamięta ten czas, to wie, ale chodzi o to, że film swoją wymową przypomina czas obecnej pandemii. Społeczeństwo zaskoczone zjawiskami zewnętrznymi, z władzami starającymi się ugrać maksimum dla siebie, manipulującymi faktami, by zniewolić, tych co pozostali.

W eterze krążą wspominki, o tym jak to kiedyś było z ts, pokazywani miejscowi bohaterowie celuloidowej piłeczki, pasjonujące mecze, zagrania. Czy to tylko wspominkowa sprawa, czy coś głębszego, jeszcze nie nazwanego, nostalgia za czymś, co za chwilę zostanie utracone na zawsze.

W sieci mamy podskórne zachowanie minionego czasu, milczeniem okryte jest to, co nastanie „nazajutrz”.Nawet latający kurs Jerzego Grycana milczy w tym temacie, a przecież tenis stołowy, jaki powstanie „po”, będzie miał wpływ na cały system szkolenia.

Autorytety polskiego tenisa stołowego milczą, a przecież cały ich doznany świat został przenicowany do innej przestrzeni. Do jakiej, nikt tego jeszcze nie odkrył (może), pomijam aspekt organizacyjny rozgrywek, który będzie miał też przeogromny wpływ na pozostałe sprawy.

MZ ogłasza: maski będziemy nosić jeszcze 2 lata, to jest ważny aspekt tego, co się dzieje i będzie działo, bo oznacza, że musimy zachować szczególną ostrożność w sferze publicznej.

Niedawno napisałem, że w ts to amatorzy wyznaczą granice poznawalne i dozwolone, ale dla rozwoju dyscypliny te granice wyznaczą przedszkola i szkoły podstawowe 1-3, bo to tam jest największe mieszadło życia i przetrwania.

Do czasu wygaśnięcia epidemii, „przechorowania” koronawirusa przez całe społeczeństwo lub wynalezienia szczepionki i zaszczepienia dużej części populacji, nie widzę możliwości organizowania imprez masowych. Takie imprezy spowodowały katastrofę we Włoszech. Oby tylko nikt nie wpadł na pomysł wznawiania widowisk z udziałem tysięcy kibiców – absolutnie przeciwko temu protestuję. Zawody sportowe w halach lub na stadionach będą musiały odbywać się bez widzów lub z bardzo ograniczoną ich liczbą jeszcze przez długi czas.

Cytaty z wywiadu z Profesorem Krzysztofem Simon, wirusologiem, ordynatorem oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu: „Byłem jedną z osób, która optowała przeciwko wprowadzaniu tak idiotycznych zaleceń, jak ograniczenie biegania po parkach, lasach. Rząd na szczęście wycofał się z tego zakazu, już niedługo znów będzie można korzystać z takich miejsc i uprawiać tam aktywności wzmacniające tężyznę fizyczną. Ze zniesieniem tych ograniczeń całkowicie się utożsamiam. Przecież jak ktoś jedzie na rowerze w terenie, w którym jest niewiele ludzi, albo dajmy na to strzela gdzieś samotnie z łuku, nikomu to nie przeszkadza.” Wywiad przeprowadził Grzegorz Wojnarowski, WP SportoweFakty:
„W jaki sposób możemy teraz bezpiecznie uprawiać sport?

Siłownie plenerowe też można by na powrót udostępnić?

Absolutnie, tego się domagałem i nie widziałem powodów, żeby je zamykać. Oczywiście wszyscy musieliby ćwiczyć tam w maskach i koniecznie myć ręce zaraz po skorzystaniu z takiego sprzętu. Jeśli będzie się przestrzegać zasad, takie siłownie nie będą stanowić zagrożenia. Co innego na przykład granie w piłkę – nie ma przyzwolenia na to, żeby kilkanaście osób biegało, kaszlało, wycierało dłonie w rękę, dotykało tych samych piłek. Nawet jak grający nie zachorują, mogą przenieść wirusa na kogoś innego.

Słyszał pan o planie „rozmrażania” polskiego sportu zaproponowanego przez panią minister Danutę Dmowską-Andrzejuk? Na początek otwarcie pięciu Centralnych Ośrodków Sportu dla ograniczonej liczby sportowców, tylko jednoosobowe kwatery, duże rozproszenie zawodników na obiekcie, częste dezynfekcje sprzętu.

Jeśli tak by rzeczywiście było i ktoś by tego pilnował, to nie widzę przeciwwskazań. Państwo musi w jakiś sposób żyć i to nie podlega dyskusji. Podkreślam jednak raz jeszcze, że nie możemy dopuścić do gwałtownego wzrostu zachorowań, ponieważ jeśli do tego dojdzie, część ludzi nie będzie miała dostępu do służby zdrowia.

A kiedy wróci sport profesjonalny w takim kształcie, jaki znamy sprzed pandemii? Kiedy znów będą odbywać się imprezy masowe z udziałem publiczności? Mecze siatkówki czy piłki nożnej, ale bez kibiców, mogą wrócić już niebawem?

Tak. Jak zawodnicy będą grali w maskach ochronnych – w piłkę nożną może być trudno, ale w siatkówkę można – to niech grają. Nie widzę żadnych przeciwwskazań. Pytanie tylko, czy nie zostaną złamane przepisy, bo nawet bez kibiców taki mecz oznacza zebranie się w jednym miejscu dużej grupy osób – zawodników obu drużyn, rezerwowych, lekarzy klubowych, trenerów, sędziów. Jeśli jednak będzie to zgodne z wprowadzonymi przepisami o koncentracji osób na danej powierzchni, ja bym zezwolił na rozgrywanie takich spotkań. Natomiast jeśli chodzi o powrót widowisk z udziałem publiczności – nie widzę takiej możliwości. Ze względu na bezpieczeństwo kraju i interes społeczny.

Jonas Schmidt-Chanasit, niemiecki wirusolog, już pod koniec marca wieszczył koniec profesjonalnej piłki nożnej w 2020 roku. Miał rację?

Jeśli chodzi o mecze piłki nożnej, które z trybun oglądają tłumy wiwatujących i pijących piwo facetów, to tak – na to absolutnie nie ma zgody. Natomiast mecze bez kibiców, ale transmitowane w telewizji, mogą wrócić.

Na jak długo kibice sportowi muszą uzbroić się w cierpliwość? Kiedy znowu będą mogli iść na stadion czy na halę?

Tak jak już mówiłem – kiedy jako społeczeństwo „przechorujemy” wirusa lub otrzymamy skuteczną szczepionkę. Albo jeżeli wirus straci swoją agresywność i przestanie być śmiertelny, stanie się chorobą przeziębieniową i nikt nie będzie na niego umierał – tak było z SARS-em. Nie sądzę jednak, żeby imprezy sportowe z udziałem tysięcy kibiców wróciły w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Na halę czy na stadion w tym roku raczej nie wrócimy – uważam, że to bezprzedmiotowe i niepotrzebne. No chyba że wcześniej stanie się jedna z trzech wymienionych przeze mnie rzeczy – będzie szczepionka, wirus straci agresywność, albo dojdzie do jego „przechorowania”, a co za tym idzie braku dalszej transmisji.”

Profesor Simon coś nam przybliżył, jednak nic o takich dyscyplinach, jak boks, zapasy, dżudo, czy tenis stołowy. Czy te kontaktowe dyscypliny znikną do czasu „przechorowania”. Jak w ts przetrzymać czas do ery „przechorowania”, prowadzić trening, jak zachęcić dzieci i ich opiekunów do dyscypliny, odbudować ts, by był bezpieczny sanitarnie i efektywny sportowo? To jest wyzwanie dla wszystkich zainteresowanych utrzymaniem tenisa stołowego na fali, a nie na dnie!!!

Czy „przechorowanie” to antidotum na powstałe nowe zachowania społeczne, czy będzie nowe społeczeństwo  „+2m”.

Jak to będzie z zapasami, będą w przyłbicach czy znikną z katalogów sportu, a tenis stołowy, pozostanie, czy ulegnie przemianie?! Futurologia!!!

Czego Wam życzę!!!

Krzysztof Piwowarski

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

NEWSLETTER

Zapisz się do newslettera i bądź zawsze na bieżąco

O nas

Portal www.time-out.pl powstał w głowie 2 osób Zbyszka Stefańskiego i Rafała Kurowskiego. Nie udało mi się ustalić dokładnej daty rozpoczęcia naszej działalności. ale po kolei....
Czytaj więcej

Na skróty

Facebook

Znajdź nas na Facebooku