Gorący news

Promocja Międzynarodowego Obozu Szkoleniowego Brzeg Dolny 2020: tutaj

Sala wrze

<

Nabór: tak, ale jak?

Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć jak ważny jest napływ dzieci i młodzieży do naszej dyscypliny sportu.

Jest wiele ważnych spraw o których trzeba pamiętać przy naborze.

Ja dzisiaj skupię się na jednej sprawie: jak spowodować, by przy naborze nie popełnić błędów, a właściwie błędu.

Zakładam tutaj, że nabór jest prowadzony profesjonlanie, w szkole, czy miejscu, gdzie określona liczba dzieci przyjdzie na pierwsze zajęcia naborowe.

Utarło się że do tenisa stołowego trzeba wybierać dzieci szybkie i sprawne ruchowo.

Tak…., to ważne, ale czy czasami o czymś nie zapominamy?

Do napisania tego artykułu natchnęła mnie pewna syutuacja, która zdarzyła się u mnie na zajęciach WF-u w szkole podstawowej, gdzie pracuję.

Mam tam pewną 2 klasę, gdzie naprawdę jest bardzo dużo dzieci sprawnych ruchowo.

Kiedyś określało się takie dzieci: dzieci podwórkowe, bo spędzały masę czasu na świeżym powietrzu siłą rzeczy i natury będąc w ciągłym ruchu ciągle podnosiły swoją sprawność.

Wracając do tematu…

Prowadzona przeze mnie lekcja była bardzo aktywna ruchowo i cechowała się dużą liczbą gier i zabaw ruchowych.

Dzieci musiały wykonywać w miarę proste zadania, ale będąc prawie cały czas w ciąglym ruchu.

Oczywiście, co jakiś czas robiłem przerwy jednocześnie motywując do dalszej zabawy i aktywności.

Co by tu nie rzec, gdyby to były zajęcia naborowe na pewno wpadłby w oko szkoleniowcowi ten sprawny chłopiec, czy ta szybka dziewczynka.

W tej klasie jak już wspominałem jest wiele sprawnych dzieci. W lot pojmowały cel zabawy, szybko i sprawnie wykonywały zadania.

Po 30 minutach takiego przysłowiowego ganiania przyszedł czas na fazę końcową lekcji.

Robię z reguły na koniec krótką zabawę uspokajającą.

W tym przypadku była to gra w jedną minutę.

Polega na tym, że dzieci na dany sygnał mają za zadanie w myślach lub po cichu oszacować kiedy minie 1 minuta.

Podnoszą wtedy rękę, wstają i mają możliwość sprawdzenia jak oszacowały czas.

Wracając do lekcji…

Zziajane, rozgorączkowane, rozemocjonowane dzieci usiadły w kółku i zabawa się zaczęła…

Po 20 sekundach wstała prawie cała klasa łącznie z tymi najszybszymi i nasprawniejszymi.

Po 40 minutach zostało 1 dziecko – pulchnawy (nic nie ujmując oczywiście) nie za bardzo sprawny Leo.

I to on trafił dokładnie w 1 minutę.

Mamy tu oczywiście wspaniała możliwość zaobserwowania i wyciągnięcia wielu wniosków dotyczących wileu spraw związanych ze sportem, szeroko pojętą kulturą fizyczną, wychowaniem, a nawet socjologią (niektórzy np. nie liczyli, tylko patrzyli, co robią inni).

Ja jednak skupiam się na jednem aspekcie: nie tylko czynniki fizyczne i wysoka sprawność fizyczna decydują o mistrzostwie w tenisie stołowym.

Tak, oczywiście to niby nic odkrywczego, ale w przebiegu tej lekcji było to widoczne jak na tacy.

Dobrze czasami swoje przypuszczenia tak dokładnie zweryfikować i zaobserwować na żywo.

Otóż bowiem po bardzo aktywnej części, gdzie tak ważne była sprawność i strona fizyczna organizmu nastąpiła faza, gdzie to umysł i chłodna kalkulacja miała dać pożądany efekt.

Raptem okazało się, że zdecydowana większość dzieci ( w tym wszyscy najbardziej sprawni) zdecydowanie nie podołali zadaniu.

Były jeszcze zziajane, rozgorączkowane, o podwyższonym pulsie i ze słabą koncentracją.

A podołał ten mniej sprawny.

To tak jakby po bardzo wyczerpującym spotkaniu przy stanie 9-9 w decydującym secie poradzić sobie sobie z presją i np. zdobyć 2 punkty ze swojego serwu.

Wykonując go w sposób sposób chłodny i skalkulowany taktycznie.

Oczywiście opisywana przeze mnie lekcja w pewnym sensie była skrajną sytuacją, bo przecież wielu sprawnych potrafi emocjonalnie wytrzymywać takie sytuacje.

Pamiętaj: tenis stołowy to połączenie biegu na 100 metrów z grą w szachy.

Trzeba przy naborze patrzeć i obserwować jak dzieci radzą sobie w sytuacjach trudniejszych mentalnie, czy wymagających kontroli emocjonalnej.

Czy potrafią przy gorącym sercu i sprawności ruchowej zachować skupienie i chłodny umysł.

Jeśli znajdziesz takie dziecko to masz materiał na mistrza.

Zbyszek Stefański

 

 

 

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

NEWSLETTER

Zapisz się do newslettera i bądź zawsze na bieżąco

O nas

Portal www.time-out.pl powstał w głowie 2 osób Zbyszka Stefańskiego i Rafała Kurowskiego. Nie udało mi się ustalić dokładnej daty rozpoczęcia naszej działalności. ale po kolei....
Czytaj więcej

Na skróty

Facebook

Znajdź nas na Facebooku