Gorący news

1. Zimowy Międzynarodowy Obóz Szkoleniowy Brzeg Dolny 27.12 – 31.12.2019.

Szczegóły: tutaj

2. Promocja świąteczno-noworoczna firmy JOOLA w sklepie www.ustefiego.pl

Szczegóły: tutaj

 

 

 

 

 

 

<

Przed China Open


W ten weekend rozgrywany jest turniej Panasonic China Grand Prix, zaliczany do cyklu ITTF Pro Tour. Czterech Polaków startuje w tej bardzo silnie obsadzonej imprezie. Zapytaliśmy naszych zawodników z jakimi nadziejami jadą na turniej.

Image

Lucjan Błaszczyk jako jedyny Polak nie musi grać w eliminacjach.
Lecimy do Chin ponad 20 godzin. Jest to bardzo wyczerpująca podróż. Turniej rozgrywany jest akurat w samym środku chińskiego lata, co na pewno nie pomoże nam w krótkiej aklimatyzacji. Turniej jest bardzo silnie obsadzony, praktycznie cała czołówka rankingu światowego będzie tam. Nie muszę grać w eliminacjach, ale wiem, że bardzo ważna będzie pierwsza runda. Będę grał ze zwycięzcą kwalifikacji i może on być nawet z pierwszej pięćdziesiątki rankingu. Łatwo nie będzie – powiedział Lucjan.

Przez kwalifikacje musi się za to przebijać reszta Polaków, w tym Bartosz Such.
Rok temu nie grałem zbyt dużo na Pro Tourach, teraz liczę na dobry występ, aby poprawić swoją pozycję w rankingu – powiedział mi Bartek przed odlotem.

W kadrze zabrakło za to Daniela Góraka, który we wtorek (dzień odlotu) rozgrywał we Francji mecz ligowy. Mam nadzieję, że na następny turniej będzie już mógł pojechać, kadra będzie w komplecie.

Tak jak przewidywał Lucjan Błaszczyk, turniej do łatwych nie należy. Z turniejem singlowym pożegnali się już wszyscy Polacy, najszybciej i najboleśniej Bartek Such:
W pierwszym meczu bardzo niefortunnie zahaczyłem dłonią o stół. To samo przydarzyło mi się już na MP. Ręka od razu zaczęła krwawić, pomógł mi lekarz niemieckiej reprezentacji, wbił mi igły aby krew mogła spłynąć. Nie pomogło to jednak na tyle, abym mógł kontynuować grę. Palec tak napuchł, że nie mogłem nawet utrzymać rakietki. Jestem załamany, 21 godzin lotu, po to aby w pierwszym meczu eliminacji pożegnać się z turniejem. Szkoda, bardzo szkoda, bo byłem nieźle przygotowany – powiedział załamany Bartek.

Gdyby nie ta kontuzja Suszi miałby duże szanse na awans do turnieju głównego. Ta sztuka udała się i Wandziemu i Kosie. Wang wygrał wszystkie swoje gry eliminacyjne, Kosowski natomiast jedną grę przegrał, ale i tak awansował do turnieju głównego. Jakub w eliminacjach pokonał m.in. Tokica, z którym niedawno przegrał w lidze 3-0. W turnieju głównym nasi zawodnicy mieli już mniej szczęścia. Lucjan Błaszczyk przegrał po siedmiosetowej walce z Chang Yen-Shu, Kosowski przegrał z Timo Bollem 4-0, a Wang uległ Robertowi Gardosowi z Węgier 4-2. Po tych grach nasi zawodnicy czuli pewien niedosyt.
Szkoda mojej gry, prowadziłem już 10-5 w drugim secie, potem w trzecim secie 7-3, ale nie udało się i zamiast wygrać 4-1 przegrałem 4-2. Nie jestem tak do końca zadowolony z wyniku, cieszę się, że udało mi się dostać do turnieju głównego, ale Gardos jest zawodnikiem na moim poziomie i miałem dużą szansę aby go pokonać – powiedział mi Wang.

Jakub Kosowski również nie był na dobrym natroju: poza pierwszym setem, gdzie byłem bardzo spięty, umiałem nawiązać walkę z Bollem. W drugim secie prowadziłem nawet 10-8, zagrałem potem cztery bardzo dobre piłki, ale Timo Boll potrafił je jednak wygrać. Bardzo ciężko mi się grało z moim sportowym idolem, żałuję, że nie udało mi się wygrać choć jednego seta, ale może następnym razem. Cieszy mnie za to wygrana w eliminacjach z Tokicem, wyciągnąłem dobrą lekcję z niedawnej porażki z nim, i tym razem to ja okazałem się lepszy.

W grach deblowych na placu gry pozostał już tylko Lucjan Błaszczyk. Razem z Chorwatem Tan Ruiwu pokonał w 1 rundzie turnieju głównego Wang Zeng Yi/Zhang Peng (CAN). Nasz drugi debel nie przystąpił do gry z powodu kontuzji Bartka W następnej rundzie para polsko-chorwacka spotka się z LEE Jung Woo (KOR)/OH Sang Eun (KOR).

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

NEWSLETTER

Zapisz się do newslettera i bądź zawsze na bieżąco

O nas

Portal www.time-out.pl powstał w głowie 2 osób Zbyszka Stefańskiego i Rafała Kurowskiego. Nie udało mi się ustalić dokładnej daty rozpoczęcia naszej działalności. ale po kolei....
Czytaj więcej

Na skróty

Facebook

Znajdź nas na Facebooku