Gorący news

Trwają zapisy na Międzynarodowy Obóz Szkoleniowy Brzeg Dolny 2018.

Międzynarodowy Obóz Szkoleniowy Brzeg Dolny 2018

<

Ryszard Banaszkiewicz i jego garaż

Prezentujemy Państwu małą galerię zdjęć pana Ryszarda Banaszkieiwcza.

To postać bardzo rozponawalna w polskim światku tenisa stołowego Weteranów i Amatorów.

Zresztą co ja będę tutaj za dużo się rozwodził.

Poczytajcie i posłuchajcie pana Ryszarda:

Garaż z pucharami w Brzegu Dolnym

 

Swój  garaż urządziłem  na wzór muzeum, bowiem ustawiłem na półkach i nie tylko zdobyte  przez 14 lat puchary i różne statuetki.

W Weteranach zadebiutowałem w czerwcu 2003 roku  w Mistrzostwach Polski  w Nowej Rudzie, gdzie na dzień dobry w deblu od razu zdobyłem Mistrzostwo  Polski, zaś w grze pojedynczej jedynie 9 miejsce.

Z jednej strony/od wejścia prawej/ , ustawiłem na półkach  trofea wyłącznie  za  zdobyte 1 miejsca.

A teraz trochę o tych półkach.

Może 5 lat temu, już nie pamiętam odwiedził mnie mój kolega o 2 lata starszy  Rysiek Szewczuk z Ziębic.

Ongiś czołowy weteran Polski – przyjeżdżał  do mnie do Brzegu Dolnego na treningi.

Po kilku z nich zawiozłem go  do garażu w którym teraz jestem, by pochwalić się swoimi pucharami, które ustawiłem w głębi garażu  za kotarą.

Puchary ustawione były bez ładu i składu.

Częściowo stały na półkach, a że było ich tak dużo, więc ustawiałem  je na lodówce, telewizorze, stole i na stoliku również.

Rysiek „dobre serce” zadeklarował się, że z Ziębic do mnie do Brzegu Dolnego prześle półki i to gratis.

Po niedługim czasie pocztą dostałem  szczelnie spakowane półki, które ze wstydem się przyznaję nierozpakowane stały w kącie garażu aż do 25 lipca 2016 roku.

Tego dnia dojrzałem,by je rozpakować i zamontować bowiem czas leciał,  a ja wciąż grałem  z niezłym skutkiem.

W związku z tym i pucharów przybyło na tyle, że już nie mieściły się w tym pomieszczeniu .

Między pucharami ustawiłem statuetkę Venus z Millo, którą zdobyłem startując  6 lat temu w turnieju w Wiśniowej Górze k/Łodzi.

W tym trudnym turnieju wzięła udział czołówka Polski, wówczas kategorii  60-64  i zawodnicy z mojej kategorii 65-69.

Niespodziewanie wygrałem te zawody.

W finale pokonałem  3:1 Sylwka Żywotka  z Łodzi.

Na tyle niespodziewanie, iż jeden z uczestników Stasiu Janicki z którym wygrałem w grupie obserwując finał powiedział, że się powiesi.

Na szczęście nie spełnił swoje grożby.

Mało tego – czuje się na tyle dobrze, że w minionym sezonie (w tym roku)wygrał kategorię 65-69 pokonując w finale Mariana Wożniaka z Radomia(ongiś I-ligowego zawodnika „Broni” Radom).

Nawiasem mówiąc 5 czy 6 lat temu w Jastrzębiu Zdroju,w turnieju OPEN udało mi sę wygrać z Marianem.

Z drugiej strony garażu,od wejścia na lewo, ustawiłem puchary i statuetki za 2 i 3 miejsca.

Między innymi na półce znajduje się but holenderski, który zdobyłem w grze deblowej w Mistrzostwach Europy w Rotterdamie.

Razem z Marianem Wyrzykowskim w turnieju pocieszenia zajęliśmy 1 miejsce pokonując 42 pary.

Poniżej półki umieściłem niektóre medale.

W  części za kotarą ustawiłem na półkach puchary oraz kilka na lodówce.

Tę część garażu żartobliwie nazywam kawiarnią, bowiem znajduje się w niej telewizor, komputer bez internetu, kuchenka, ekspres do kawy,czajnik, chwilowo wyłączona lodówka, a w niej różnego rodzaju alkohole, talerze, filiżanki.

Przy wejściu z lewej strony usytuowałem polową umywalkę, a przy wejściu z prawej strony radio.

Jedynym mankamentem jest brak ubikacji,ale przecież Polak potrafi.

Jakoś sobie trzeba radzić, nieprawdaż?                                                                                                                                                                                                                                                     Teraz trochę o mnie. 

Przez 42 lata byłem trenerem(nota bene I klasy i wciąż nim jestem, ale już w stanie spoczynku).

Pracowałem kolejno,jako trener koordynator  w klubie sportowym „Rokita” w Brzegu Dolnym.

Założyłem   z kolegami tę sekcję, w klubie w Głosce Księgnice(jako pierwszy trener-pionier).

W Lubinie w I-ligowym „Zagłębiu”, również w klubie sportowym sportowym w Wołowie.

Po 42 latach zrezygnowałem  z trenerki.

Zająłem się sobą.

Poczułem się zmęczony i wypalony.

Wiadomo – trener pierwszy jest na treningu, a ostatni wychodzi z sali.

Po rezygnacji zacząłem grać w meczach 4  i 5 ligi.

Brałem również udział  w różnego rodzaju  turniejach w GP Wołowa (jestem twórcą tego turnieju) w Brzegu w woj.opolskim,  w Mistrzostwach Dolnego Śląska, w”Grand Prix” Polski Weteranów, w Mistrzostwach Polski, Mistrzostwach Europy i Świata Weteranów.

W sumie w ciągu tych 14 lat zdobyłem 141 pucharów i statuetek za 1,2 i 3 miejsca.

Z tego zdążyłem już rozdać 10 pucharów, a to 3 wnukom mojej przyjaciółki Danusi, dyrektorce szkoły, w której trenuję, do baru „Bistro”, do kawiarni” Lustro cafe”, za nader uprzejmą  obsługę i już nawet nie  pamiętam komu.

Co do mojej gry, ta wciąż sprawia mi przyjemność.

A teraz trochę o  sezonie 2015/2016.

Nie chwaląc się – nieżle mi poszło .

Na  9 turniejów GP Polski, 6 razy byłem pierwszy, jeden raz drugi, dwa razy 3 i raz w Warszawie 7.

Zostałem mistrzem Dolnego Śląska Weteranów w grze pojedynczej, Mistrzem Polski  Weteranów w grze podwójnej  i wicemistrzem  Polski w grze  pojedynczej.

Z kolei w minionym sezonie 2016/2017 poszło mi nieco gorzej

W Międzyzdrojach w Międzynarodowym Turnieju Weteranów -2.

Natomiast w turniejach z cyklu „GP” Polski,byłem: 2, 2 x 3,2 x 5 i raz -7.

W Ożarowcach w MMP Weteranów zdobyłem wicemistrzostwo w grach pojedynczych i podwójnych,

w Wałbrzychu w IMP Weteranów zostałem wicemistrzem, w Bieczu w Międzynarodowych Mistrzostwach Polski Sędziów byłem 1.

Nota bene pomimo swoich 76 lat,wciąż jestem czynnym sędzią państwowym.

W Wołowie w Mistrzostwach Dolnego Śląska Weteranów zająłem 1miejsce.

A więc  sumie mimo wszystko nie było najgorzej.

Na pytanie dlaczego gram w turniejach żartem odpowiadam gram z dwóch powodów: bo lubię grać oraz wciąż nie wiem który będę, a jestem bardzo ciekawy.

To tyle moich dokonaniach, o  garażu i moich trofeach w nim.                                                                               Pochwaliłem się nieco, nieprawdaż?

Jest takie przysłowie:jak cię widzą,tak cię piszą, ot co.

Co do garażu.

Nie trzymam w nim samochodu, gdyż mieszkam około 2,2 km (piechotą 20 minut).

Dla mnie wygodniej jest trzymać samochód koło bloku.

Dygresja. 

Kilkanaście  lat temu, gdy jeszcze prowadziłem treningi z dziećmi na zakończenie sezonu postanowiłem je  pożegnać przed wakacjami.

Zaproponowalem swoją kawiarnię jak żartobliwie nazywałem garaż.

Wtedy w garażu wszystkie puchary zgromadzone były za kotarą.

Jedna z dziewczynek (około 13 lat) – w czasie pożegnania (napoje,ciastka,herbata),  powiedziała,że u mnie jest ładniej, niż u niej w domu .

Wtedy dziewczynki i chłopcy w czasie pożegnania  chodzili za tzw.potrzebą za krzaki.

W tym zakresie nie zmieniło się do dzisiaj.

Ciekawe,co by teraz po latach  powiedziała  o garażu.

Nie pamiętam, która to dziewczynka, ale przypuszczam, że teraz ma około 27-28 lat.

To tyle o garażu i moich  wynikach w tenisie stołowym.

Rysiek Banaszkiewicz

 

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze

ADAM / 29.07.2017

Rysiu jesteś „WIELKI”.Przejdziesz do historii najlepszych Weteranów w tenisie stołowym w 20 i 21 wieku.Gratuluję i pozdrawiam

NEWSLETTER

Zapisz się do newslettera i bądź zawsze na bieżąco

O nas

Portal www.time-out.pl powstał w głowie 2 osób Zbyszka Stefańskiego i Rafała Kurowskiego. Nie udało mi się ustalić dokładnej daty rozpoczęcia naszej działalności. ale po kolei....
Czytaj więcej

Na skróty

Facebook

Znajdź nas na Facebooku