Gorący news

Obóz w Polsce się odbył! Do zobaczenia za rok, a może na jesieni…? Czytaj więcej: tutaj.

Bino, Zbyszek i Marek

 

 

<

Złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich albo na mistrzostwach świata!


Wywiad z Rolandem Bergiem, szefem firmy Tibhar.

Image

Rafał Kurowski: Roland gratuluję. Firma Tibhar została oficjalnym i jedynym sponsorem wyposażenia nadchodzących Mistrzostw Świata w Zagrzebiu. Możesz wyjaśnić naszym czytelnikom co to dokładnie oznacza?

Roland Berg: Nie przeglądałem statystyk od początków Mistrzostw Świata, ale odkąd sięgam pamięcią, czyli ostatnie 15-20 lat, nie zdarzyło się aby jedna firma mogła sponsorować cały sprzęt na Mistrzostwach Świata. Przeważnie był zawsze podział – jedna firma dawała piłki, a inna udostępniała stoły. Nam udało się dostać kontrakt zarówno na piłki jak i stoły.

Czyli stoły i piłki będą waszej firmy, coś jeszcze?

Całe wyposażenie do grania, czyli stoły, piłki, stoliki sędziowskie, tablice sędziowskie, pojemniki na ręczniki, siatki. Jeśli chodzi o bandy wokół stołów to 20 procent będzie nasze, a reszta: sponsorów nie związanych z tenisem stołowym.

Takie wydarzenie zajmuje czołowe miejsce w historii firmy?

To jest absolutnie szczytowe wydarzenie w historii Tibhara. Podobnym było zaopatrzenie Drużynowych Mistrzostw Świata we własnym kraju, (w tym roku.przyp. R.K.) w piłki „tylko”, ale pomimo tego było to bardzo duże przedsięwzięcie marketingowe. Możliwość sponsorowania MŚ w piłeczki i stoły jest ukoronowaniem prowadzonej od kilku lat współpracy z ITTF. Wcześniej sponsorowaliśmy już MŚ, ME, Pro Toury, ale Zagrzeb 2007 to coś wyjątkowego. Oczywiście nie chcemy spocząć na laurach i w przyszłości również będziemy starać się o sponsorowanie dużych imprez.

Roland, niedawno przejąłeś firmę po swoim Tacie. Możesz przypomnieć krótki rys historyczny, jak doszło do powstania firmy?

Początki firmy wiążą się ze szkołą tenisa stołowego, którą prowadził Węgier Tibor Harangazo. Stąd również nazwa firmy, tworzą ją 3 pierwsze litery imienia i nazwiska. Tibor był światowej klasy zawodnikiem, ale przede wszystkim światowej sławy trenerem tenisa stołowego. Uznał, że różne style w tenisie stołowym wymagają różnych okładzin i desek, i w związku z tym założył firmę Tibhar. Było to w połowie lat 70-tych. Niedługo potem Tibor zmarł i mój Tata, wtedy zawodnik 1. Bundesligii, z dorywczej pracy w Tibharze, zdecydował się zaryzykować i wykupił firmę. To było w 1978 roku. Od tego czasu firma się rozrastała, w 1990 roku wprowadziliśmy się do własnej siedziby, potem kilka razy budynki były jeszcze rozbudowywane, powstawały nowe. Ja jestem zatrudniony od 1995 roku, zbiegło się to z pierwszym sukcesami Vladimira Samsonova, dzięki któremu nasza firma stała się rozpoznawalna na arenie międzynarodowej. Aktualnie jesteśmy obecni w wielu krajach, mamy niezłą pozycję w Azji, liczymy się na rynku firm tenisa stołowego.

Ilu pracowników zatrudnia Tibhar?

Mamy 15 pracowników na stałe i jeszcze kilkoro pracuje dorywczo.

Oferujecie szeroką paletę produktów. Z których jesteście najbardziej zadowoleni?
Nasza firma jest najbardziej znana z produkcji okładzin oraz desek do tenisa stołowego. Na samym początku produkowaliśmy tylko i wyłącznie deski i gumy. Nie było wtedy ani stołów ani tym bardziej ubrań firmowanych naszym logo. Nawet dziś, kiedy zaopatrujemy duże turnieje w nasze piłki czy stoły i tak okładziny i deski zajmują nadrzędną rolę w ofercie. I w najbliższym czasie to się nie zmieni. Zawodnicy pozostają wierni swoim deskom i okładzinom dłużej niż piłkom czy koszulkom. Okładziny produkują dla nas najlepsze fabryki na świecie, a deski powstają w Słowenii, w fabryce, która produkującej wyłącznie dla Tibhara.

Istnieje w Waszej ofercie jakaś okładzina, która sprzedaje się dużo lepiej niż inne produkty?

Bardzo dobrze sprzedają się klasyczne okładziny Vari Spin i Speedy Spin. W Europie prym wiodą Rapid i Rapid Soft, w Azji natomiast sprzedajemy najwięcej okładzin z rodziny D.Tecs.

A jak sprzedaje się nowość na rynku Nimbus?

Nimbus został bardzo dobrze przyjęty w Europie, aktualnie rozpoczynamy jego sprzedaż w Azji. Został stworzony specjalnie ze względu na zakaz klejenia. Ten zakaz został przesunięty o rok, dlatego myślę, że prawdziwy boom na tego typu okładziny będzie za rok. Niemniej dziwi nas jak wielu zawodników już teraz przestało kleić i gra okładzinami z wbudowanym efektem świeżego kleju.

Czy nazwa Nimbus ma coś wspólnego z miotłą Harrego Pottera?

Nie, raczej nie. Mamy zawsze trochę problemów z nazewnictwem nowych towarów,staramy się aby były niepowtarzalne, ale jednocześnie określały dany towar. Nimbus (po polsku nimb) określa całkiem nową rodzinę produktów, która ma być znakiem dążenia do doskonałej gry.

Wasza firma sponsoruje trzech reprezentantów Polski. Jesteście zadowoleni ze współpracy?

Oczywiście! Jesteśmy bardzo zadowoleni. Lucjan Błaszczyk jest dla nas znakiem rozpoznawczym na całym świecie, Daniel Górak niezwykle sie poprawił odkąd gra we francuskim Hennebot – miał jeden z najlepszych bilansów tamtejszej ligi, a Wang jest młodym zawodnikiem, jednym z najlepszych w polskiej lidze i mamy nadzieję, że uda mu się przebić do czołówki światowej. Ze względów zdrowotnych musiał zakończyć swoją kariere Tomasz Krzeszewski, który również był naszym zawodnikiem i przez długi czas nam pomagał. Oprócz samych zawodników, Polska jest dla nas jednym ze znaczących rynków w Europie. Sprzedajemy do waszego kraju wiele sprzętu, ale oprócz tego staramy się również wspierać młodych zawodników. Mam nadzieję, że współpraca z polskimi zawodnikami będzie się jeszcze długo tak dobrze układać jak dotychczas.

Czego mogę życzyć tak utytułowanej firmie?

Przede wszystkim, aby tenis stołowy jako sport dalej się rozwijał, aby pozostał dyscypliną olimpijską. Osobiście chciałbym bardzo sponsorować Igrzyska Olimpijskie, ba, może nawet doczekać aby jakiś zawodnik grający naszym sprzętem został mistrzem Olimpijskim albo mistrzem świata. Nigdy nam się to jeszcze nie udało. Vladi był już nawet wicemistrzem świata, ale nigdy nie udało mu się wygrać. Może będę musiał poczekać jeszcze 20 lat albo i więcej, ale to takie moje osobiste marzenie.

To życzę Ci abyś nie musiał tak długo czekać i dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

NEWSLETTER

Zapisz się do newslettera i bądź zawsze na bieżąco

O nas

Portal www.time-out.pl powstał w głowie 2 osób Zbyszka Stefańskiego i Rafała Kurowskiego. Nie udało mi się ustalić dokładnej daty rozpoczęcia naszej działalności. ale po kolei....
Czytaj więcej

Na skróty

Facebook

Znajdź nas na Facebooku